Baterie i urządzenia z wbudowanym akumulatorem – dlaczego nie mogą trafiać do kosza?
Na co dzień rzadko o tym myślimy. Zużyta bateria, stary powerbank, jednorazowy e-papieros, zepsuta zabawka elektroniczna na baterie. Niewielkie przedmioty, które często lądują w koszu „przy okazji”. Tymczasem właśnie one coraz częściej stają się przyczyną pożarów śmieciarek czy sortowni, do których trafiają. Bateria w koszu to realne zagrożenie! Dlaczego edukacja o elektroodpadach to także kwestia bezpieczeństwa? Niestety, obserwujemy wyraźny wzrost takich zdarzeń. Doniesienia o pożarach wywołanych bateriami i akumulatorami pojawiają się dziś regularnie. I nie są to już pojedyncze przypadki, ale powtarzalny problem systemowy. Małe odpady, wielkie konsekwencje Nowoczesne baterie, szczególnie litowo-jonowe, są wydajne i powszechne, ale też bardzo wrażliwe na uszkodzenia. W warunkach panujących w śmieciarce czy sortowni – zgniatania, nacisku, tarcia – może dojść do zwarcia, przegrzania i samozapłonu. Wystarczy jedna bateria, by zapaliły się odpady wewnątrz pojazdu lub hali. A tego rodzaju elektroodpadów jest mnóstwo. Znajdują się dziś w wielu przedmiotach, których nie zawsze kojarzymy z elektroodpadami. To nie tylko telefony czy powerbanki. To także: Wiele z tych przedmiotów trafia do kosza, bo są małe, tanie lub „nie wyglądają groźnie”. A właśnie one bardzo często okazują się iskrą zapalną. To nie tylko ogień Gdy zapala się bateria/akumulator, problemem nie jest wyłącznie ogień. Dochodzi do emisji toksycznych gazów i substancji, które zagrażają zdrowiu ludzi i środowisku. Pożary w zakładach przetwarzania odpadów to także ogromne straty finansowe, przestoje w odbiorze śmieci i zagrożenie dla pracowników oraz strażaków. Czy można tu mówić o ze złej woli mieszkańców? Absolutnie nie! W gros przypadkach u źródeł tych zdarzeń leży brak wiedzy. Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, że bateria ukryta w zabawce czy kartce okolicznościowej jest odpadem niebezpiecznym i nie powinna trafić do domowego pojemnika. Mało tego: nie wiedzą, że za wrzucenie tego rodzaju odpadów do zwykłego kosza grozi kara – nawet 500 zł. Edukacja jako element bezpieczeństwa Dlatego mówimy wprost: edukacja w zakresie elektroodpadów to dziś kwestia bezpieczeństwa publicznego. I właśnie tu ogromną rolę mają do odegrania samorządy. To od lokalnych działań informacyjnych, kampanii edukacyjnych, materiałów dla mieszkańców i dzieci zależy, czy wiedza dotrze tam, gdzie powinna – do domów, szkół i miejsc pracy. Zakazy, kary finansowe i regulaminy nie wystarczą, jeśli mieszkańcy nie rozumieją, dlaczego dane odpady są niebezpieczne. Dobrze poprowadzona ekoedukacja w zakresie baterii i akumulatorów z pewnością przełoży się na wzrost ilości elektroodpadów oddawanych do punktów zbiórki (PSZOK-i, kontenery i pojemniki na drobne elektrośmieci czy konkretnie: na zużyte baterie i akumulatorki) oraz mniejszą liczbę groźnych incydentów związanych z samozapłonami czy wyciekiem toksycznych substancji. Recykling – ważny, ale możliwy tylko wtedy, gdy odpady są dobrze zebrane Oczywiście, prawidłowe postępowanie z bateriami ma także pozytywny wymiar. Oddane do właściwych punktów trafiają do recyklingu, gdzie odzyskuje się cenne surowce, takie jak lit, kobalt czy nikiel. Segregacja to nie formalność i nie „eko-moda”. To element codziennej odpowiedzialności za wspólne bezpieczeństwo. Dlatego: Bo w świecie pełnym elektroniki nawet najmniejszy odpad może mieć bardzo duże konsekwencje.

